Henry Ford mawiał: Niezależnie, czy myślisz, że „możesz” czy „nie możesz” – masz rację. Okazuje się, że wszystko, co sobie mówimy i myślimy ma ogromną moc. Nasz mózg słyszy, rozumie i przetwarza słowa, które wypowiadamy – nawet te wypowiedziane w myślach. Następnie stara się znaleźć ich potwierdzenie w rzeczywistości. Dziś opowiem Wam o mowie wewnętrznej i o tym, jak pracując z nią możemy wpływać na nasze życie.

Mowy wewnętrznej używamy każdego dnia. To wypowiadane na głos bądź w myślach słowa adresowane do nas samych. Często stwierdzenia te wygłaszamy automatycznie, niejednokrotnie nie zdając sobie z tego sprawy. Możesz pomyśleć – jakie znaczenie ma to, co myślę? Ma i to ogromne.

Wszystko, co sobie mówimy i myślimy ma ogromną moc. Nasz mózg nie rozróżnia tego, co dzieje się realnie od tego, co dzieje się w naszych myślach. Dlatego np. płaczemy oglądając smutny film lub boimy się na horrorach (a przecież nic nam się nie dzieje). Tak więc, jeśli wierzysz, że osiągniesz wiele w sporcie, w pracy itd., to każdego dnia znajdziesz w otaczającym świecie dowody na to, że tak rzeczywiście jest. Jeśli jednak jesteś przekonany/a, że nie dasz rady, nie uda ci się, jesteś głupi/a to twój mózg zacznie szukać dowodów na potwierdzenie tych zdań i z pewnością również takie uda mu się znaleźć. Z mową wewnętrzną nierozerwalnie łączą się tematy „samospełniającego się proroctwa”,  „prawa przyciągania” czy „przekonań”. I z całą pewnością każde z tych zjawisk ma wpływ na to jak wygląda nasza rzeczywistość. Jednak zauważ, że każda czynność, którą wykonujemy ma swój początek w pojawiającej się myśli. I wszystko super, jeśli nasze myśli są pełne spokoju, życzliwości i zrozumienia. Zazwyczaj jest jednak inaczej.

Wewnętrzny krytyk

Coraz częściej nasza mowa wewnętrzna przeradza się w niemilknącego wewnętrznego krytyka, który wytyka nam nasze wady, potknięcia i niedoskonałości. Dla niego ciągle jesteśmy niewystarczająco dobrzy, ładni, wysportowani czy bogaci. To on mówi  „nie dasz rady”, „jesteś głupi/a”, „za biedny/a” czy „gorszy/a”. Znasz ten głos, który cicho podpowiada ci „nie zasługujesz na więcej”, „nie zasługujesz na podwyżkę”, „jesteś za gruba, żeby się podobać”? Każdy z nas ma swojego wewnętrznego krytyka i ok. Jednak od nas zależy, czy będzie on mówił do nas cichym głosikiem czy będzie krzyczał przez megafon. To od nas zależy, czy zauważymy ten głos, zidentyfikujemy, przepracujemy i podążymy w stronę swoich marzeń, czy staniemy w miejscu pozwalając by on decydował o tym, jak mamy żyć.

Każda czynność, którą wykonujemy ma swój początek w pojawiającej się myśli. I wszystko super jeśli nasze myśli są pełne spokoju, życzliwości i zrozumienia. Zazwyczaj jest jednak inaczej.

Zaprogramowani

No dobrze, mamy nasze myśli, przekonania czy wewnętrznego krytyka, ale skąd to wszystko. Dlaczego niektórzy z nas mówią o sobie pozytywnie, podczas gdy inni uważają, że są głupi i niewystarczająco dobrzy? Zastanawiałeś/aś się kiedyś czyim głosem mówi twój wewnętrzny krytyk? Nasze myśli i przekonania to składowa naszych życiowych doświadczeń, ale także doświadczeń naszych rodziców, dziadków i kolejnych pokoleń wstecz.

Kiedy przychodzimy na świat nasze otoczenie zaczyna do nas mówić słowami, emocjami czy gestami. Nasi bliscy przekazują nam obraz świata taki, jaki otrzymali od swoich rodziców. Przekazują nam swoje wartości, lęki, wierzenia czy przekonania (tak naprawdę wiele z nich otrzymujemy już w czasie życia płodowego). I możemy otrzymać przekonanie „jesteśmy ludźmi sukcesu” lub „jesteśmy gorsi”, „mężczyźni są wspierający” lub „mężczyźni to świnie”, „praca daje możliwość realizowania” lub „praca to męka”. Nasi bliscy mogą mówić „jesteś mądry/a” albo „jesteś głupi/a”, „jesteś piękna taka jaka jesteś” lub „jesteś za gruby/a, za chudy/a, masz odstające uszy”, „dasz radę” albo „daj ja ci pomogę, bo ty nie umiesz”. Kiedy idziemy do szkoły do tych głosów dołączają się nauczyciele i koledzy. Potem wykładowcy, szefowie, partnerzy, żony czy mężowie. A potem mówią też media społecznościowe i otaczający nas świat: „masz być taki i taki”, „tylko taki/a będziesz odpowiedni/a”, „to jest głupie”, „tego nie wypada” itd.

I każdy z tych głosów ma znaczenie. Każde z wypowiadanych do nas słów ma znaczenie. Im częściej „słyszymy”, że jesteśmy nieodpowiedni, tym większy w naszym mózgu staje się szlak neuronowy związany z tym stwierdzeniem i tym bardziej wierzymy, że tacy właśnie jesteśmy. Im częściej słyszysz, że jesteś głupi/a, tym bardziej w to wierzysz. Z czasem te myśli są tak automatyczne, że zupełnie nie zdajemy sobie z nich sprawy. W pewnym momencie sami zaczynamy tak mówić do siebie. Dlatego tak ważne jest, aby nauczyć się obserwować mowę wewnętrzną i pracować zarówno nad przekonaniami, jak i pojawiającymi się negatywnymi myślami.

Obserwuj, jakich słów używasz

Pracę nad mową wewnętrzną warto zacząć od zaobserwowania tego, że „do siebie mówimy”, a następnie tego „jak do siebie mówimy”. Brzmi to banalnie, ale jest niezwykle istotne. Wiele z wypowiadanych komunikatów ma charakter automatyczny, a przez to również nieświadomy.

  • Przez kilka dni poobserwuj więc, jak wygląda twoja mowa wewnętrzna, np. w czasie treningu, w pracy, w związku, w odniesieniu do twojego wyglądu, relacji itd.
  • Jakich słów używasz i w jakich sytuacjach?
  • Co zdarza ci się powtarzać najczęściej?
  • Kiedy używasz takich określeń? W jakich sytuacjach?

Przez kilka dni możesz zapisywać te określenia. Być może zaskoczy cię to, jakich komunikatów używasz najczęściej, a być może to, że jest ich tak wiele. Zwróć też uwagę, czy wypowiadane stwierdzenia są pozytywne czy negatywne.

Stopniowa zmiana komunikatów

Kolejnym krokiem jest: 1. wyłapywanie automatycznie pojawiających się komunikatów i 2. wprowadzanie w ich miejsce nowych – świadomych wyrażeń czy określeń.

Do pracy z mową wewnętrzną czy przekonaniami super sprawdza się EFT (Emotional Freedom Techniques) – pozwala nam dotrzeć do źródeł naszej mowy i przepracować ją. Bardzo pomocne są też uważność i medytacja, które pozwalają nie tylko zauważać, co się w nas pojawia, ale dają nam także przestrzeń, abyśmy mogli zareagować w najlepszy dla nas sposób.

Możemy też podejść do tematu czysto technicznie – jak w sporcie. Możemy obserwować pojawiające się myśli i zmieniać je na bieżąco. Jeśli np. zauważysz, że za każdym razem gdy ktoś cię pochwali w twojej głowie pojawia się myśl „jestem beznadziejny/a”, „czegoś ode mnie chce”, „na pewno widzi moje wady”, możesz to wychwycić i zmienić. Początkowo może to wyglądać dość sztucznie, ale pomoże ci, jeśli zapiszesz sobie jakie określenia pojawiały się najczęściej. Obok nich dodaj pozytywne zwroty, które będą cię motywowały i przypominały o zadaniu do wykonania.

Np. jeśli za każdym razem kiedy myślisz o zmianie pracy pojawia się myśl „jestem za głupi/a i tak nigdzie mnie nie przyjmą” – zapisz sobie to zdanie i zamień je na pozytywne „mam wiele kompetencji i z pewnością znajdę odpowiednią pracę”. Początkowo może być to trudne, ponieważ przyzwyczajony do negatywnego dialogu mózg – nie będzie chciał przyjąć tego zdania. Trzeba być wytrwałym i za każdym razem kiedy pojawi się znajoma negatywna myśl – mówić głośno STOP i zamieniać na pozytywną.

Podobnie w sporcie, jeśli powtarzasz sobie „nie dam rady”, „nigdy nie złamię 3” itd., ćwicz wypowiadanie pozytywnych komunikatów w czasie treningów, a następnym razem na zawodach wykorzystaj to, co wyćwiczyłeś, np. „jestem silny”, „łydka podaje”, „trzymaj tempo”, „jeszcze tylko 3 km”, „ciśnij”. Zobaczysz, jak szybko odczujesz w swoim działaniu wypowiedziane sekwencje. W sporcie mowa wewnętrzna pozwala nam skupić się na tu i teraz, na konkretnym zadaniu, które mamy do wykonania. Dzięki temu nasze myśli nie wędrują bez celu szukając czegoś, na czym mogłyby się w danym momencie skoncentrować, np. bólu, dyskomforcie, otoczeniu. To istotne, zarówno w momencie, w którym ważna jest nasza koncentracja, jak i w sytuacji kryzysu pojawiającego się w dłuższych biegach czy podczas problemów z utrzymaniem tempa na zawodach.

Pokaż sobie kierunek, w którym podążasz, a nie stan, którego chcesz uniknąć.

Nastawienie – pobudzenie lub wyciszenie

Mowa wewnętrzna będzie ci również pomocna w zmianie nastawienia. Z czasem nauczysz się szybko rozpoznawać, co czujesz tu i teraz, będziesz też w stanie znaleźć słowa, które zabiorą cię z tego stanu – jeśli w danym momencie nie jest korzystny – i wprowadzą w stan optymalny. Może to być przejście ze stanu napięcia czy agresji do optymalnego pobudzenia, zarówno do wyciszenia: „spokój i opanowanie”, „jestem spokojny”, „oddycham spokojnie”, jak i pobudzenia się i nabrania mocy na chwilę przed wykonaniem zadania: „ciśnij!”, „masz moc!”, „siła!”. Aby wykorzystywane komunikaty były skuteczne, zdecydowanie warto, żeby były twoje i miały dla ciebie znaczenie. Sam/a więc poobserwuj i zauważ, co na ciebie działa. Czego używasz zazwyczaj w ciągu dnia, czego w pracy, a czego na zawodach. Niech komunikaty będą krótkie, konkretne i skoncentrowane na zadaniu, które chcesz wykonać. Ważne, aby były pozytywne, zrezygnuj ze słowa „nie”. Zamiast „nie denerwuj się” użyj „jestem spokojny/a”, zamiast „nie daj się podpalić” – „trzymaj swoje tempo”. Pokaż sobie kierunek, w którym podążasz, a nie stan, którego chcesz uniknąć. Obserwuj siebie i swoje reakcje. 

Photo by Giulia Bertelli on Unsplash

Zachęcam cię też do obejrzenia krótkiego filmu o mowie wewnętrznej.