Czy wiesz, że odczuwane emocje mogą nasilać odpowiedź na ból, bądź też zmniejszać jego nasilenie? Okazuje się, że czynniki psychologiczne, takie jak stres emocjonalny czy różnorodne konflikty odgrywają istotną rolę w doświadczaniu objawów fizycznych. Nie ma choroby lub dolegliwości bólowych bez towarzyszącego im składnika emocjonalnego, który stanowi ich integralną część. Ból nie jest jedynie doznaniem fizycznym, które docierając do świadomości wtórnie powoduje reakcję emocjonalną. Czuciowe i emocjonalne zmiany pojawiają się jednocześnie i nawzajem na siebie wpływają.

Tym razem z Katarzyną Soboń z Warsztatu Zdrowia rozmawiamy o bólu emocjonalnym, jego wpływie na nasze ciało i zdrowie.

Katarzyna Soboń: Pod koniec naszej rozmowy o bólu, który mieszka w głowie (przyp. cały artykuł znajdziesz tutaj) obiecałyśmy rozwinąć temat bólu emocjonalnego. Czym właściwie jest ból emocjonalny?

Eliza Czyżewska: Ból emocjonalny (przyp. psychiczny)  jest tym, co czujemy, co się wydarzyło w naszym życiu i co jest dla nas trudne. Może to być ból związany z poniżeniem, odrzuceniem, rozstaniem, chorobą, doświadczaną przemocą czy utratą kogoś bliskiego. Jak każdy rodzaj bólu jest bardzo indywidualny, każdy z nas może go odczuwać zupełnie inaczej, często w zupełnie innych okolicznościach. Badania pokazały, że większość z nas nosi w sobie taki ból z przeszłości związany z trudnymi wydarzeniami, których doświadczaliśmy. Czasem nosimy go w sobie latami, co manifestuje się różnymi trudnościami emocjonalnymi czy zdrowotnymi. 

Jakiś czas temu rozmawiałyśmy o stresie, który kumulowany w organizmie może prowadzić do różnych dolegliwości, napięć i bólu (przyp. cały artykuł znajdziesz tutaj). Chociaż stresorem mogą być różne bodźce, to samo słowo stres automatycznie kojarzy mi się z emocjami, jakimś strachem, czy złością, które mu towarzyszą. Czy w związku z tym nagromadzone emocje same w sobie mogą być przyczyną bólu?

Medycyna Germańska mówi, że konflikt biologiczny, rozumiany jako stres, trauma czy trudne wydarzenie, zawsze uderza na trzech płaszczyznach: psychika, mózg i narząd. I to bardzo dobrze pokazuje jak bardzo jesteśmy połączeni – jak bardzo jesteśmy całością. Zgodnie z tą wiedzą pierwsza, choć różnice są minimalne, aktywuje się psychika. Odbiera ona coś, co się zmienia i generuje pewne odczucie na ten temat. Pewne odczucia, czyli emocje. Daje to podstawy do przypuszczenia, że „pod każdym bólem jest jakaś emocja czy odczucie”. Oczywiście mówimy tu o bólach napięciowych czy związanych ze stanem chorobowym. Inaczej może być w przypadku kontuzji czy urazów.

Na podobne połączenie wskazują najnowsze badania, w których zauważono, że ból fizyczny ma wiele wspólnego z bólem emocjonalnym.

Badania pokazują, że mózg osoby, która przeżyła odrzucenie społeczne działa podobnie jak mózg osoby, która żyje z chronicznym bólem fizycznym. Ten ból jest tak bardzo podobny, że gdy w czasie badania podawano osobom „zranionym społecznie” środek przeciwbólowy ich odczucia zranienia były o wiele mniejsze. Jestem daleka od stosowania środków przeciwbólowych jako antidotum na złamane serce, ale to połączenie i podobieństwo jest niesamowite. Okazuje się też, że osoby wrażliwe na ból fizyczny są też bardziej wrażliwe na ból związany z odrzuceniem. 

Dlatego tak ważne jest, aby uwalniać ten ból emocjonalny.

Dokładnie. Gdy nosimy w sobie ten stłumiony ból emocjonalny, do naszej cierpiącej duszy i psychiki z czasem dołącza też ciało. Dosłownie. Coraz częściej mówimy o tym, że ból danej części ciała związany jest z bardzo konkretnymi odczuciami emocjonalnymi czy konfliktami.

Na przykład?

Np. ból pleców może być informacją, że brakuje nam wiary w siebie czy jesteśmy przytłoczeni odpowiedzialnością, którą dosłownie „nosimy” na plecach. Bóle głowy mogą być związane ze skumulowanymi emocjami takimi jak lęk, gniew czy smutek. Na bolących barkach „dźwigamy” cały świat i jego problemy. I można by tak wymieniać długo. To bardzo ciekawe obserwacje, które mogą pomóc nam w pracy z bólem.

Pracujesz metodą EFT, nazywaną także psychologiczną akupunkturą bez igieł czy formą terapii meridianowej. Zakłada ona, że żeby powstał jakikolwiek odczuwany przez nas problem, musi nastąpić blokada w układzie energetycznym.

Tak, w EFT wykorzystujemy dorobek tradycyjnej medycyny chińskiej i najnowszych badań z zakresu psychoneuroimmunologii, biofizyki czy fizyki kwantowej. To właśnie EFT otworzyło mi oczy i namacalnie pokazało, że pod bólem może mieszkać tona emocji. A oczyszczenie tych emocji może doprowadzić do zmniejszenia bądź całkowitego wyeliminowania bólu. Weźmy np. ból okresowy, z którym zdarza mi się pracować. Może on mieć wiele źródeł: napięcie konkretnych mięśni, zaburzenie w funkcjonowaniu narządów czy proces chorobowy. Teoretycznie więc „coś jest nie tak” w ciele i dlatego ciało reaguje bólem. Z drugiej strony, jak pracuję EFT, to jestem w stanie „rozebrać” ten ból od strony tylko emocjonalnej. Powiem szczerze, że jestem daleka od wydania jednoznacznej opinii skąd bierze się ten ból – bo jego źródła mogą być przeróżne. Tak samo przeróżne mogą być sposoby jego leczenia. Jednak w wielu przypadkach, które spotykam wywoływany jest on skumulowanymi emocjami. Podobnie jest w czasie wykonywania ćwiczeń TRE®. W czasie drżeń z ciała uwalniają się skumulowane napięcia, a razem z nimi emocje zawieszone w ciele. 

No właśnie. Przygotowując się do naszej rozmowy, trafiłam na coś takiego jak zawieszenie emocji w ciele. W tej koncepcji konkretne emocje prowadzą do napięcia konkretnych mięśni. To może powodować ból. Bo jeżeli „coś” powoduje napięcie mięśni, które ciągną moje barki i szyję w przód, unoszą barki w górę, to automatycznie mam ból szyi czy karku.

Aleksander Lowen twórca Analizy Bioenergetycznej uczy nas, że niewyrażone emocje czy chęć ochronienia się przed bólem powodują wytworzenie przewlekłych napięć w ciele. Żeby przetrwać ból fizyczny czy emocjonalny, którego doświadczamy kulimy się, napinamy i wstrzymujemy oddech. To wszystko powoduje, że uderzenie, odrzucenie czy poniżenie boli mniej. W ten sposób napięcia utrwalają się w naszym ciele, a my, żeby przetrwać „zakładamy zbroję”. I potem nieświadomie idziemy z nią przez życie, bo ona nas chroni. A potem zdarza się, że czujemy ból. I zupełnie nie mamy świadomości, że ten ból powstał w wyniku tego, czego doświadczaliśmy. A wtedy łatwiej jest wziąć tabletkę czy rozluźnić mięsień niż poczuć wszystko to, co kiedyś tak bardzo bolało.

I jak wtedy pracować z takim bólem? Takim, który niekoniecznie bierze się z uszkodzenia tkanek, czy procesu chorobowego, ale ze stresu, z emocji czy z naszego myślenia.

Najpierw warto sprawdzić czy ból nie bierze się z procesu chorobowego czy urazu. O tym rozmawiałyśmy więcej w naszej poprzedniej rozmowie (tutaj i tutaj). Kiedy wiemy, że tak nie jest, a jednak mamy do czynienia z bólem przewlekłym czy nawracającym, warto zadbać zarówno o sferę ciała, jak i psychiki. Ja w takiej pracy łączę wiele metod, a wśród nich: TRE® i EFT. Łączę uwalnianie napięć i skumulowanych emocji z ciała z uwalnianiem zablokowanych emocji z naszego układu energetycznego. Przy takiej pracy pomocna i skuteczna jest też joga, praca z oddechem, techniki uważności, masaże czy aktywność fizyczna.

Ból może być redukowany przez techniki oddechowe czy uważność?

Wiele na to wskazuje. Pod koniec lat 70-tych XX w. Jon Kabat Zinn, amerykański neurobiolog, pracując w szpitalu stworzył program uważności, którym objął pacjentów cierpiących na przewlekły ból i zaburzenia emocjonalne. W czasie ćwiczeń uczestnicy kursu trenowali umiejętność uważnej obserwacji swoich myśli, uczuć i odczuć z ciała. Po dwóch miesiącach zauważono, że osoby objęte kursem czują się o wiele lepiej niż osoby leczone wyłącznie w sposób tradycyjny. Badania nad wpływem uważności na redukcję bólu powtórzono kilkukrotnie, za każdym razem obserwując zmniejszenie objawów bólowych. Ta obserwacja pokazuje, że w przypadku bólu możemy działać na tak wielu płaszczyznach.  

Czy zdarzają ci się pacjenci, którzy przychodzą do ciebie i zaczynają mówić nie o emocjach, o stresie, problemach w pracy czy w życiu, ale o bólu właśnie?

Nie, do mnie zazwyczaj przychodzi ktoś, kto mierzy się w życiu z jakąś trudnością. Czasem są to lęki, depresje, czasem trudne wydarzenia, a czasem poczucie, że jego/jej życie nie wygląda tak jakby chciał/a. Dopiero w konsekwencji naszej wspólnej pracy pojawia się świadomość ciała i świadomość, że jestem napięty/a lub odczuwam ból, a to może być związane z tym, co przeżywam.

Myślisz, że wynika to z braku świadomości, że to wszystko może być ze sobą powiązane? 

Myślę, że psycholog nie jest osobą, która kojarzy się z bólem fizycznym. Zazwyczaj kiedy odczuwamy ból, w pierwszej kolejności sięgamy po tabletki przeciwbólowe. Ich działanie zaburza przesyłanie impulsu bólowego do mózgu i tym samym daje nam ulgę i wytchnienie. Czasem jest to potrzebne, czasem trzeba wziąć tabletkę i to jest ok. Jednak zauważ, że my bierzemy ich tony i to jest spory problem, bo to nigdy nie będzie obojętne dla naszego ciała. A jest to droga na skróty i ta droga wcale nie prowadzi nas do rozwiązania problemu. Myślę więc, że osoba, która czuje ból, chciałaby po prostu go nie czuć. Jeśli problem nie mija, po kilku dniach idziemy do lekarza czy fizjoterapeuty. I to jest bardzo ok, bo bardzo często znajdujemy tam potrzebną pomoc.  

Zastanawiam się czy ta kolejność wynika z tego, że ból dokucza ludziom bardziej niż przewlekły stres czy skumulowane emocje? Czy po prostu łatwiej jest powiedzieć „bolą mnie plecy” niż przyznać się, że moje życie jest ciężkie? 

Myślę, że każda z tych odpowiedzi jest w jakimś stopniu prawdziwa. Nie wiem czy jest druga tak uciążliwa rzecz jak odczuwanie bólu. Kiedy boli nie jesteśmy w stanie funkcjonować, musimy zająć się tym bólem. A to bardzo motywuje do działania. Wtedy wybieramy coś, co pomoże nam tu i teraz. 

Z drugiej strony żyjemy w rzeczywistości, w której uczymy się, że odczuwanie i wyrażanie emocji jest złe. Złe jest, że płaczesz, że się złościsz, że się czegoś boisz. Żyjemy w rzeczywistości, w której każdego dnia naruszane są nasze granice zarówno psychiczne, jak i cielesne. Nikt nie uczy nas, czym są emocje i jak je wyrazić. Nikt nie akceptuje tego, że posiadamy emocje. Więc często nie mamy tej świadomości. Nie wiemy, co się w nas dzieje, nie wiemy, że stres czy niewyrażone emocje powodują napięcia w ciele, a w konsekwencji ból czy stany chorobowe. Po prostu tego nie wiemy. Gdybyśmy jako dzieci czy nastolatkowie dowiedzieli się, że tak właśnie jest, gdyby nasi rodzice mieli tą świadomość i dbali o nasz dobrostan, większość z nas nie miałaby tych napięć albo posiadałaby niezbędną wiedzę i narzędzia, aby sobie z nimi radzić.

Tyle, że ty jesteś świadoma tego, że może tak być, a większość z nas tego po prostu nie wie.

Tak, dlatego trzeba o tym mówić. Dlatego trzeba uczyć narzędzi, które pomagają w uwalnianiu bólu emocjonalnego, napięć i stresu mieszkajacego w ciele. Dlatego trzeba dbać o to, żebyśmy na nowo podłączyli się do naszych ciał i poczuli, że jesteśmy jednością. Bo jesteśmy od nich bardzo poodcinani. Coraz częściej traktujemy ciało jak wroga, jak coś, co staje nam na drodze do szczęścia. Tymczasem kiedy ciało mówi „dość”, „jestem zmęczone”, „zaopiekuj się mną” – dociskamy mu bardziej, wlewamy w siebie kolejne kawy, idziemy na kolejny trening czy pracujemy całe noce. Nasze ciało nie jest do tego przystosowane. Nie jest przystosowane do tempa, w którym żyjemy, dlatego napina się, choruje czy boli. To bardzo ważne, żebyśmy „wrócili” do ciała. Zauważyli je i nauczyli się traktować je z życzliwością, właśnie takie jakie jest, z każdą jego niedoskonałością. Z każdą jego potrzebą. 

Katarzyna Soboń, jestem magistrem fizjoterapii absolwentką Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie i dodatkowo trenerem personalnym. Na codzień prowadzę wraz z Łukaszem Szumalem Warsztat Zdrowia w Nowym Sączu. Współpracuję także z American Dreams w Zaskalu / ok. Nowego Targu.

Zajmuję się głównie rehabilitacją ortopedyczną i sportową, przywracaniem sprawności utraconej w wyniku urazu. W przypadku pacjenta bólowego „po nitce do kłębka” uparcie dążę do przyczyny, by trafić dokładnie w to, co wywołuje objawy. W swojej pracy łączę ze sobą wiele metod. Jeżeli do mnie trafisz może się zdarzyć, że poczujesz na sobie: terapię nerwowo-mięśniową, pinopresurę, masaż tkanek głębokich, terapię punktów spustowych, igłoterapię, terapię manualną, flossing. Stosowane techniki dobieram indywidualnie do problemu i oczywiście upodobań pacjenta – jeżeli obawiasz się jakiejś metody nie martw się, wszystkie są bezpieczne ale bez Twojej zgody ich nie zastosuję. Dodatkowo zajmuję się dysfunkcjami stawów skroniowo-żuchwowych, mogę pomóc w przypadku zgrzytania bądź zaciskania zębów. Podczas ćwiczeń poza treningiem funkcjonalnym i rehabilitacyjnym wykorzystuję również elementy treningu naturalnego.

Photo by Milada Vigerova on Unsplash